czwartek, 12 kwietnia 2012

nie wiem jak cie nazwać..

Za sprawą Łukasiewicz niestety wpadło to w moje ręce. Chyba nie chciałam tego widzieć i słyszeć, ale przynajmniej pozwoli mi to zaoszczędzić pionionszki na koncert (na który jak sie przed sekunda dowiedzialam i tak juz nie ma biletow). Czymze jest owa magiczna rzecz? jest to to: 


Nie ma w tym nic smiesznego. Dzięki kiepskiej jakości dziadzia sprawia wrazenie jakby nie za bardzo panowal nad soba, swoimi ruchami i nie wiedzial co on wlasciwie tam robi. Niestety im starszy tym lepszy nie sprawdzilo sie w tym przypadku. Panie Brianie, cozes pan uczynil ze swoim chudym cialem?! czemużeś sie pan tak przerazliwie spasł?! Bola mnie uszy, boli mnie serce, wszystko co moze bolec w tej sytuacji mnie napierdala! Tak, wytrwalam do konca (nie polecam!), chociaz w niecalej 3ciej minucie powiedzialam sobie - starczy. Smutno troche ze spierdolil swoj wlasny repertuar, ktory - mozna powiedziec - jest wizytowka tejze grupy. Czy nie lepiej odejsc na emeryture i malowac dalej obrazy, ktore nie byly dzielami sztuki, ale przynajmniej nie krzywdzily tak jak TO skrzywdzilo mnie ( i pewnie nie tylko mnie... )?! 
Puenty nie bedzie (to taka tradycja). Dziekuje, dobranoc, chociaz po tym nie bedzie dobra...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz